Środa, 23 maja 2012.

Zaprosili nas

Centrum Targowe Poznań

2012-04-13 - Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne


redakcja cng.auto.pl

2012-03-06 - GasShow Warszawa


Centrum TK MT Polska

2012-03-02 - IV Ogólnopolska Wystawa Motocykli i Skuterów

Artykuły » » Na sportowo

ARTYKUŁ ARCHIWALNY

wrc

Michał Kościuszko: czasem chciałem pogryźć kierownicę!

Damian Juszczyk, Kraków | 2010-12-23 23:28


Koniec sezonu WRC stal się faktem. Ale mamy niespodziankę dla fanów szybkich samochodów i talentu najlepszego polskiego kierowcy rajdowego Michała Kościuszko. Mistrz kierownicy spotkał się z kibicami, a niezwykle emocjonującą imprezę poprowadził krakowski dziennikarz Damian Juszczyk.

fot. Marta Wołoszyn; mistrz z Barbarą Bączek, jedna z wielu fanek

Michał Kościuszko rajdowy sezon zakończył na 5.miejscu na świecie w klasyfikacji SWRC. Jednak zamiast świętować, kierowca już marzy o tytule mistrzowskim.

 - Gdybym nie myślał o zwycięstwie, nie wychodziłbym z domu - mówił podczas spotkania z kibicami z cyklu „Gwiazdy Sportu na Aucie”, zorganizowanego przez krakowskiego dziennikarza, Damiana Juszczyka

- Na początku kariery bardzo chciałem się ścigać. Gdy coś przestawało działać, chciałem zjeść rękawiczkę albo pogryźć kierownicę z nerwów, bo chciałem jechać dalej. Dzisiaj wiem, że do sprawy trzeba podejść spokojnie i liczyć na to, że to jeszcze nie jest koniec - tak Michał wspomina swoje rajdowe początki
Zdjęcie 17582

(Zdjęcie 17582) Mistrz z Damianem Juszczykiem, dziennikarzem z Krakowa


Jeden z najlepszych kierowców rajdowych w Polsce i na świecie dokładnie zapamiętał nie tylko pierwsze starty, ale także pierwszą rajdówkę. Miał ją bowiem przez... jeden dzień!

 - Po kilkunastu przejazdach wszystko wychodziło mi jak w grze komputerowej. Wydawało mi się, że jestem nieśmiertelny. Za chwilę... w jednym miejscu leżały drzwi, w innym silnik, gdzie indziej szyby. Wtedy podszedł do mnie tata i powiedział „Witaj w branży, synu” - opowiada Kościuszko, który właśnie po ojcu odziedziczył „rajdowe geny”

Na trasie zawsze daje z siebie wszystko, choć pamięta, że jego profesja do bezpiecznych nie należy, co potwierdził chociażby tegoroczny wypadek w Rajdzie Jordanii. 

- Z jednej strony zobaczyłem tysiące czerwonych lampek, że coś zaraz wybuchnie, z drugiej auto przestawało być sprawne technicznie. Nie opanowałem samochodu i po prostu spadłem w przepaść - wraca do tych dramatycznych chwil

Jednak w takiej sytuacji Michał nie czuje lęku. - Nie ma czasu na strach, jest za to walka do ostatniej sekundy. Nigdy nie należy patrzeć w miejsce, gdzie się wyleci, tylko tam, gdzie chce się wyjechać - tłumaczy.
A na co dzień, nasz eksportowy kierowca rajdowy wcale nie szaleje na drogach. 
Reklama

- Nie jestem narwańcem, który cierpi, że nie może rozpędzić się do „dwóch stówek” na godzinę w mieście. Zresztą, wolę być pasażerem, ale jestem wybredny wybierając kierowcę. Czasem komuś wydaje się, że jedzie z normalną prędkością, a ja po prostu się boję i czuję się źle - zdradza

Spotkanie z cyklu „Gwiazdy Sportu na Aucie” odbyło się w świetnej atmosferze, a Michał Kościuszko potwierdził, że wysoką klasą może pochwalić się nie tylko podczas rajdowej rywalizacji.

Damian Juszczyk 

 

Od redakcji: dziękujemy naszemu koledze po piórze za materiał. Nie sądziliśmy, że Michał Kosciuszko jest taki bezpośredni. Bardzo znamienne jest to, że również odczuwa strach, jak każdy normalny człowiek. Ale, kto nie chciałby popisać się przez mistrzem kierownicy.

Redakcja cały czas wierzy, że wreszcie Michał zdobędzie upragniony tytuł mistrza świata. Śledzimy wszystkie jego starty. Rok temu był bardzo blisko, tylko awaria samochodu pokrzyżowała jego plany. Może kiedyś przyjmie zaproszenie do Bydgoszczy, wszak zaczynał starty w rajdowym Suzuki. Ta marka jest bardzo mocna w naszym regionie.


W galerii:

W galerii

...przejdź do galerii

Liczba wizyt:

15 041 457

Liczba odsłon:

31 117 616

Redakcja korzysta

STRONA GŁÓWNA | ARTYKUŁY | GALERIA | KONTAKT | REDAKCJA