fot. z archiwum M.Weckwerta, Radunia październik 2006
|
Centrum Targowe Poznań 2012-04-13 - Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne redakcja cng.auto.pl 2012-03-06 - GasShow Warszawa Centrum TK MT Polska 2012-03-02 - IV Ogólnopolska Wystawa Motocykli i Skuterów |
Marek Weckwerth - jestem zakochany w Bydgoszczy rozmawiał: Krzysztof Golec | 2007-03-29 23:37 Poznałem tego szczupłego i wysportowanego gentelmena kilka lat temu, w trakcie opracowywania kolejnego arykułu o motoryzacji dla Gazety Pomorskiej. Wiedziałem, iż ma olbrzymi potencjał twórczy, miękkie pióro i równie beznadziejnie, jak ja, zakochany jest w samochodach. Nigdy bym nie przypuszczał, iż może być równie wybitnym kajakarzem porywającym się z wiosłem na siły natury. A robi to skutecznie i wbrew prawom fizyki - pod prąd. Dziękuję losowi, iż dał taką szansę spotkać Marka Weckwertha, wybitnego dziennikarza, ikonę Gazety Pomorskiej.
fot. z archiwum M.Weckwerta, Radunia październik 2006 Marek Weckwerth zalicza się do nielicznego grona tych, dla których prawdziwe kajakarstwo to walka z przeciwnym prądem. W ten sposób pokonał już 8 rzek północnej Polski. W wywiadzie dla autoflesz.pl opowiada o swoich dotychczasowych rekordach i dramatycznych chwilach, o walce z żywiołem i samochodach. Zacznijmy od ósmej, ostatniej rzeki. Czy zaliczenie Raduni nie było przysłowiowym odcinaniem kuponów? Nie. To tak jak z kierowcami Formuły 1. Ulegają wypadkowi, kolizjom i niewiarygodnym przeciążeniom. A jednak wracaja na tor i zdobywają kolejne tytuły jak Michael Schumacher, Alain Prost, Ayrton Senna czy Niki Lauda. Podobnie jest z przyrodą. Każda rzeka daje mi poczucie wolności i spełnienianie, czasem tylko satysfakcję. Kiedy ta pasja do łódek i wody się zaczęła? Dość dawno, aczkolwiek ten pierwszy raz w 2000 roku na Brdzie był najbardziej ekscytujący. Zanurzenie wiosła w nieznanej rzece jest zawsze fantastycznym przeżyciem, jakby odkrywaniem jej na nowo, bo przecież pływanie pod prąd jest czymś zupełnie innym niż poddawanie sie prawom fizyki. Lubię takie przygody, poznaję samego siebie, potrafię przewidzieć, w jaki sposób sforsować silne bystrza. To mniej wiecej tak, jak jazda samochodem w nieznanym terenie, bez nawigacji satelitarnej i dokładnej mapy. Kto Ci pomaga w tak trudnych i niebezpiecznych wyzwaniach? Zawsze mam wsparcie w wypróbowanym koledze, Zbyszku Galińskim, który dryfuje meandrami rzeki samochodem nie zawsze terenowym, wspiera duchowo, podaje gorące napoje, serwuje posiłki. Dobrym słowem pokrzepią też sędziowie Polskiego Związku Kajakowego, aby formalnie uznać kolejny rekord. Jesteś aktywnym sportowcem. Jak przygotowujesz się kondycyjnie? Do każdego rejsu trzeba indywidualnych treningów. Pływam okrągły rok, także w okowach lodu, nawet po Wiśle wśród kry, ale kondycję podbudowuję treningiem siłowym. Dużo jeżdżę rowerem, uczestniczę w pieszych wędrówkach turystycznych. Tuż przed planowanym rejsem intensyfikuję treningi na wodzie.
(Zdjęcie 1854) Marek Weckwert, bydgoski dziennikarz, pogromca rekordów w kajakarstwie długodystansowym Pokonałeś pod prąd osiem rzek północnej Polski. Która sprawiła najwięcej problemów? To trudne pytanie. Oprócz Noteci, każda miała odcinki o typowo górskim charakterze, zmuszające do potężnego wysiłku. Na każdej też zdarzały się odcinki tak płytkie, że pozostawało zapakować łódkę na plecy. Zdarzały się jednak przygody dramatyczne. Oto na Wdzie podczas forsowania silnego bystrza pod mostem w Leosi, z przeciwka nadpłynęła wysoka fala, która dosłownie zmiotła mnie z powierzchni wody. Uświadomiłem sobie, że znajduję się pod łódką bez dostepu powietrza. To już nie są żarty, to walka o życie. Ale udało się, jak widać jeszcze żyję! Jakie rzeki polecasz niekoniecznie początkującym kajakarzom. Czy lubisz spływy? Jestem bydgoszczaninem więc najczęściej pływam po Brdzie. Wypływam z mojego klubu, "Bydgostii" i wiosłuję do zapory w Smukale lub w przeciwnym kierunku - do Brdyujścia i dalej na Wisłę. Niekiedy dopływam Wisłą do Solca Kujawskiego i zawracam. Najciekawszy jest jednak odcinek do Smukały. Nurt jest bardzo szybki, wymaga od smiałka sporego nakładu sił, a więc i trening jest wtedy doskonały. Uczestniczę także w zorganizowanych spływach kajakowych. W sierpniu 2006 roku z grupą przyjaciół opłynęliśmy najbardziej odludne rejony Wysp Alandzkich u wybrzeża Finlandii, a nieco wcześniej Półwysep Helski i Rybitwią Mieliznę na Zatoce Puckiej. Zdradź swoje plany na 2007 rok Istotnie, zamierzam rzucić wyzwanie kolejnej rzece. Problem w tym, że jeszcze nie wiem jakiej. Zwykle jest tak, że decyzję podejmuję w ostatnim momencie. Moim marzeniem jest pokonanie Wisły od ujścia do źródeł. Myślę jednak, że zdecyduje się na to nie wcześniej niż za dwa lata. Do tak długiej wyprawy trzeba się wyjątkowo dobrze przygotować i pozyskać sponsorów. Dobrze byłoby mieć eskortę brzegową - samochód terenowy i sędziów, którym należy wypłacić diety. Na pokonanie Wisły potrzeba około dwudziestu dni i trudno je wygospodarować, gdy pracuje się zawodowo w Gazecie Pomorskiej. Ustanowiłeś wiele niesamowitych rekordów. Czy któryś będzie uznany w Księdze Rekordów Guinnessa? Bardzo chciałbym. Już kilka moich potyczek z przyrodą powinno znaleźć uznanie KRG. Ale z niezrozumiałych dla mnie zawiłości proceduralnych nie potwierdzono jeszcze moich osiągnięć. W KRG łatwiej znaleźć się przebywając w klatce z grzechotnikami, aniżeli w wieloetapowej i ekstremalnie wyczerpującej walce z siłami natury. Zmienmy temat i porozmawiajmy o ulubionych samochodach. Może znajdzie się sponsor desygnujący off-roadowego bulteriera do obsługi logistycznej To też trudne pytanie, bo mam kilka ulubionych bolidów. Świetnie oceniam Toyotę RAV-4, to wszechstronne, oszczędne i ładne auto. Idealne do obsługi technicznej moich rejsów. Ale wynagrodzenie dziennikarza, nawet Gazety Pomorskiej, ostudza apetyt na dumę japońskiej techniki. Znakomicie oceniam także Mitsubishi L-200, to prawdziwy pogromca off-roadowych niespodzianek. A ile bagażu może pomieścić na pace... Czy według Ciebie, GPS w samochodzie to niepotrzebny gadżet, czy wartościowy przyrząd nawigacyjny? Raczej to drugie, zwłaszcza jeśli ma dokładną mapę terenu. Nie spotkałem jeszcze takiego, który poprowadziłby mnie, na przykład do 24 duktu na bieszczadzkiej połoninie. Ponadto, fakt niezbędnego wykorzystywania nawigacji satelitarnej pokazują wszyscy uczestnicy Dakaru - najtrudniejszego pustynnego rajdu na świecie. Wniosek jest tylko jeden - nie jest to tylko drogi dodatek do jeszcze droższego samochodu. Wiem, że uwielbiasz turystyczne regiony Polski. Odkrywasz je dla czytelników Gazety Pomorskiej. Jakie urzekły Ciebie bez reszty? Rrzeczywiście mam takie ulubione miejsca o cudownym krajobrazie. To Sokolnica w Pieninach. Skałki i widok na Dolinę Dunajca. Kapitalna sprawa, można pozbyć się nawet złego cholesterolu. Jestem też zakochany w Bydgoszczy, lubię Wyspę Młyńską, cieki wodne i słynne Mariny (porty jachtowe na Brdzie w budowie) Wiem, że lubisz Kapuścińskiego i Fidlera. Czy to miało jakiś związek z kajakarstwem? Sam nie wiem, ale teraz, po śmierci tego pierwszego, każdy na siłę chce być "trendy" i przytacza jego książki. Mnie podobał się styl pisarza, opisy przyrody i cała reszta. Fidler z kolei, to wspomnienia z dzieciństwa. Jak Twoja rodzina reaguje na rekordy? Chyba się przyzwyczaiła, ale zapytam kiedyś o to. Gdy mnie nie ma, synowie opiekują się kilkuletnim żółwiem... Dziękuję za rozmowę Dotychczasowe rekordy: 1) Brda' 2000: Bydgoszcz Brdyujście - Świeszyno nad jez. Głębokim, 233 km w 64 godz. i 5 min. 2) Wda' 2001: Świecie - jez. Wieckie za leśniczówką Nowy Zelewiec, 195 km w 60 godz. 44 min. 3) Gwda' 2002: Ujście - Drężno nad jez. Studnica, 146 km w 39 godz. 1 min. 4) Drawa' 2002: Krzyż Wielkopolski - Czaplinek nad jez. Drawsko (z wyłączeniem odcinka poligonowego), 157,8 km w 55 godz. 24 min. 5) Drwęca' 2003: Złotoria - Rychnowska Wola, 210 km w 64 godz. 18 min. 6) Noteć - Kanał Gopło Warta' 2004: Santok - Konin (śluza Morzysław), 355,5 km w 86 godz. i 39 min. 7) Słupia' 2005: Ustka - Gowidlino,120 km w 37 godz. i 50 min. 8) Radunia i Kółko Raduńskie' 2006: Gdańsk - Ostrzyce - jez. Stężyckie - Ostrzyce, 118 km w 39 godz. 12 min. Od redakcji: jeśli jesteście entuzjastami motoryzacji i sportów ekstremalnych możecie dowiedzieć się więcej od naszego bohatera. Wystarczy napisać maila do redakcji. Pytania przekażemy red. Weckwerthowi. Rekordy Marka Weckwertha zaczerpnięto z portalu: extremalni.pl » Folie nie tylko samochodowe - rozmowa z Wojciechem Czaja, właścicielem firmy *Auto Folie* 1. Folie nie tylko samochodowe - rozmowa z Wojciechem Czaja, właścicielem firmy *Auto Folie* 2. Andrzej Mazur - ja tylko oszczędzam pieniądze klientów, czyli przekładka *anglika* po polsku - zobacz więcej - - zobacz ranking - |
|
|
Copyright (c) 2006 - 2012 AutoFlesz. Wszelkie prawa zastrzeżone. |