fot. Krzysztof Golec
|
Centrum Targowe Poznań 2012-04-13 - Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne redakcja cng.auto.pl 2012-03-06 - GasShow Warszawa Centrum TK MT Polska 2012-03-02 - IV Ogólnopolska Wystawa Motocykli i Skuterów |
Arturo Mari opowiada o swojej pasji, fotografowaniu papieży i miłości! Rozmawiał: Krzysztof Golec | 2008-06-09 09:41 Arturo Mari, chyba najbardziej znany fotograf na świecie, gościł kilka dni w Bydgoszczy prezentując swoje prace z pontyfikatu Jana Pawła II. Do grodu nad Brdą przybył na zaproszenie Fundacji "Wiatrak" przy parafii MBKM w Fordonie. Tu spotkał się z zaproszonymi gośćmi, dziennikarzami i fotoreporterami. Był czas na krótką rozmowę, autografy i pytania do tak znamienitego gościa.
fot. Krzysztof Golec Arturo przez 52 lata pracował jako fotograf sześciu papieży (Piusa XII, Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II). Obecnie, nadal jest osobistym fotografem Benedykta XVI. Ale rozpoznawalny został dopiero za pontyfikatu naszego papieża, towarzyszył mu w każdej podróży zagranicznej, audiencji i podczas zamachu 13 maja 1981 roku. W jaki sposób uczył się pan zawodu. Co zdecydowało, że Arturo Mari trafił do Watykanu? Nie powiem nic nowego, jako sześcioletni chłopak podpatrywałem warsztat ojca, również fotografa. Chciałem robić to co on. Ale to było za mało, dlatego ojciec pomógł mi w wyborze szkoły. Rzymskie technikum kształciło na trzech kierunkach: fotografia, film i dźwięk. Byłem jednak za młody by zostać uczniem jednej z dwóch takich placówek oświatowych w Rzymie. Więc czekałem na swoją kolej. Uczyłem się dobrze, nawet bardzo dobrze i po skończeniu szkoły zostałem zauważony w telewizji RAI. Tam zaczęła się moja pierwsza przygoda z mediami i fotografią prasową. Ale ciagle byłem za młody, dlatego pomógł mi ojciec i wyprosił przesłuchanie w redakcji L'Osservatore Romano. Rozmowa była wiążąca. Dlaczego - bo już 52 lata nie wychodzę z Watykanu (wreszcie pierwszy uśmiech Arturo)
(Arturo Mari - zdjęcie 6556) Arturo mówi dużo, czasami bardzo sugestywnie, jak w tecj chwili opowiadajac o piłce nożnej - skrzętnie ukrywanej namiętności Jana Pawła II. Jest pan najbardziej rozpoznawalnym fotografem-artystą. Jakie cechy trzeba posiadać aby zostać osobistym fotografem papieży? Praktycznie od pontyfikatu Jana Pawła II, gdzie wykonałem pierwsze zdjęcia nowego papieża po konklawe, zostałem szefem działu foto w L'Osservatore Romano. Nie jest to sielanka jak myślą niektórzy. Wynagrodzenie zabezpiecza mi podstawowe warunki do życia, ale Watykan wcale nie płaci za zdjęcia takich sum jak szefowie tabloidów i innych brukowców. Jednak nie narzekam, zresztą przez 27 lat miałem tylko pięć dni wolnego, które wykorzystałem na wspólny wyjazd z rodziną do Ameryki Południowej. Nie wytrzymałem tam dłużej niż trzy dni i wróciłem do Watykanu. Co do drugiej części pytania, to mogę jedynie zdradzić kilka szczegółów. Ważne jest, aby znaleźć się w odpowiedniej chwili i czasie, ale jeszcze ważniejsze, aby wiedzieć kiedy wyjść. Z Janem Pawłem II rozmawiałem jak z ojcem, ale nigdy nie nadużywałem zaufania. Cała reszta jest poczuciem dobrego smaku i dobrego wychowania. Jak pan selekcjonuje fotografie przeznaczone do publikacji? To zajmuje dość dużo czasu. Najpierw trzeba je posegregować: fotografia prasowa, audiencje, katalogi osobiste. Te ostatnie sklasyfikowane są w zbiorach zastrzeżonych i z reguły niewykorzystywane do publikacji prasowych. Współpracujemy z największymi redakcjami na świecie jak: Reuters, BBC, DPA, AFP, Asociated Press, inne i wykonujemy normalną pracę polegającą na wykonaniu zamówienia. Najbardziej pożądane są zdjęcia z prywatnych chwil papieży np. podczas odpoczynku w Castel Gandolfo czy wycieczek w góry, jak to było za czasu JPII.
(Arturo Mari - zdjęcie 6557) Arturo czętnie rozdawał autografy i podpisywał swoje książki. Okazuje się, że nie jest to człowiek z betonu, hermetyczny i niedostepny W domu bywał pan rzadkim gościem. Jak reagowała żona na służbę w Watykanie? To bardzo dobre pytanie. Rzeczywiście, więcej czasu przebywałem z papieżem (Janem Pawłem II) na obsłudze codziennego wydarzeń. A jest ich sporo, nieraz po kilka audiencji czy przyjęć głów państw dziennie. Moja żona, która pochodi z Ameryki Łacińskiej jest bardzo wyrozumiała i tolerancyjna. Nigdy nie robiła mi wymówek, nigdy nie skarzyła się, zawsze witała mnie z uśmiechem. Ale jeśli mężczyzna ma taką kobietę (znów usmiech) może dokonać wielkich rzeczy. Mnie to się udało, dziekuję jej za to. Jakie pojazdy wykorzystuje pan w swojej pracy? No cóż, gdy byłem młodszy, znacznie młodszy, jeździłem Vespą. To najszybszy skuter w Rzymie, gdyż był "podrasowany". Ale lata robią swoje i skuter przekazałem siostrzeńcowi. Dziś, praktycznie jestem na emeryturze i chciałbym się wycofać z zawodu przekazując pałeczkę młodszym. Ale jakoś Benedykt XVI nie pochwala mojej decyzji. Teraz, mając więcej czasu dla rodziny jeżdżę BMW 750, to dar dla Stolicy Apostolskiej. Formalnie Watykan jest jego właścicielem, ja płacę rachunki za benzynę i wykonuję czynności obsługowe. Uwielbiam majsterkowanie i motoryzację. Szkoda tylko, że nic tu się nie psuje. I na koniec ostatnie pytanie. Na jakim sprzęcie pan pracuje? Miałem wiele aparatów fotograficznych, oczywiście za czasów JP II analogowe i pierwsze cyfrowe Canony i Nikony. Dziś pracuję tylko na najnowszym sprzęcie Nikona, nie zdradzę jednak modelu by nie posądzano mnie o kryptoreklamę. Dziękuję za rozmowę. » Folie nie tylko samochodowe - rozmowa z Wojciechem Czaja, właścicielem firmy *Auto Folie* 1. Folie nie tylko samochodowe - rozmowa z Wojciechem Czaja, właścicielem firmy *Auto Folie* 2. Andrzej Mazur - ja tylko oszczędzam pieniądze klientów, czyli przekładka *anglika* po polsku - zobacz więcej - - zobacz ranking - |
|
|
Copyright (c) 2006 - 2012 AutoFlesz. Wszelkie prawa zastrzeżone. |